środa, 16 kwietnia 2014

"Tak się poznali"- Rozdział 1


Seako Fukuda- Główna bohaterka (narrator 1 os.)




Mitsuo Suzuki- Główny bohater (narrator 2 os.)


Noborou Inaba - Bohater najbardziej wpływający na fabułę (Narrator 2 os.)



   Kolejny taki sam dzień, następny w szkole, to samo otoczenie, nic się nie zmienia. Codziennie to samo. Po raz kolejny śnił mi się mój zmarły tata, nie wiem dlaczego ten sen mnie tak prześladuje. Ciągle jest ta sama scena... tato po raz kolejny daje mi ten sam naszyjnik. Zawsze mam go przy sobie, przypomina mi o nim i jest dla mnie najcenniejszy, nie miałam bowiem jeszcze prawdziwych przyjaciół. Zawsze się bałam z kimś zaprzyjaźnić, obawiałam się zdrady.
-Seako! Podejdź tu na chwilkę- Powiedziała nauczycielka, ewidentnie zdenerwowana. Byłam trochę zdezorientowana, nie wiedziałam co się dzieje, jakby te wszystkie ostatnie przesiedziane minuty na tej lekcji gdzieś zniknęły.
-Umiesz rozwiązać to równanie? - Dodała pani od matematyki. Patrzyłam się dość długo na tablicę nie wiedząc nawet co to za lekcja. Starsza kobieta była ewidentnie wkurzona. Uderzyła mnie długą, drewnianą linijką w głowę. Cała klasa zaczęła się śmiać. Co w tym było takiego zabawnego?
-Żeby mi to było ostatni raz spać na lekcji!
-Przecież nie spałam...- Jak później się okazało przespałam prawie cztery godziny, tylko żaden nauczyciel dotychczas nie zwrócił mi uwagi. Dziwne...  Zawstydzona wróciłam do ławki. 
-Spałaś jak zabita, po wypiciu jakiegoś napoju. Na prawdę, był taki sam efekt jakbyś zażyła środki nasenne...- Skomentowała dziewczyna siedząca naprzeciwko mnie. Trochę mnie to zdziwiło, ale zdawało mi się, że przed moją "drzemką" jakiś tajemniczy chłopak podaje mi napój, coś tam mówiąc o tym że bardzo dobrze gasi pragnienie. Nie wiem dlaczego to wypiłam, czy ja na serio jestem aż tak naiwna? Na przerwie nauczyciel kazał mi iść po papiery do schowka na drugim końcu dziedzińca. Trawa, natura, błoto i te sprawy. 
-Nie wiedziałam że to takie ciężkie!- Byłam zawalona papierami, ledwo co widziałam gdzie szłam. Nagle usłyszałam że ktoś biegnie z naprzeciwka. Jakby na złość musiał mnie popchnąć. 
-Przepraszam, na prawdę nie chciałem- Taki niewinny chłopczyk, aż mi się go przytulić chciało. Zrobił taką zakłopotaną minę, chyba mu się gdzieś śpieszyło. Zdawało mi się że gdzieś już go widziałam. Pochylił się i pomógł mi zbierać papiery.
-Nie chodzimy czasami do równoległych klas?- Niezbyt dobrze pamiętam tych wszystkich uczniów, ale ten wydawał mi się jakiś popularny.
-Prawdopodobnie, nazywam się Inaba...- Chłopak nie dokończył zdania bowiem przerwały mu głosy jakichś uczniów,  z daleka było widać że nie są w dobrych humorach. Inaba uciekł niczym sprinter, a papiery porozrzucały się na wszystkie strony. Na dodatek ta cała zgraja podeptała mi je swoimi ubłoconymi buciorami. Załamana, cała brudna i w depresji pozbierałam wszystkie papiery. 
-Dobrze że chociaż ciebie mam.- Powiedziałam, szukając mojego naszyjnika od ojca... zaraz, zaraz, gdzie on jest?! Nie mógł tak po prostu zniknąć! Załamana pobiegłam do szkoły, oddając szybko papiery nauczycielowi. Poszłam szukać po klasie mojej najcenniejszej rzeczy, jedynej pamiątki po ojcu. 
    Poszukiwań nie było końca, zdawało mi się, że szukam medalionu ponad 3 miesiące, a raptem upłynęły 2 dni... bez niego straciłam jeszcze więcej pewności siebie, boję poruszać się po korytarzu. Można powiedzieć, że niby naszyjnik, a był częścią mojej duszy. Ukradkiem usłyszałam rozmowę dwóch dziewczyn.
-A słyszałaś o tym ,,super-szkolnym detektywie"? Podobno potrafi rozwiązać każdą sprawę. Nie dość że przystojny, to jeszcze jest taki inteligentny jak mało kto. Nazywa się Mitsuo Suzuki.- Powiedziała jedna z nich.
-Chyba już każdy o nim słyszał. Jego klub znajduje się w klasie biologicznej, o dziwno nie ma w nim żadnych członków.-
   Po wysłuchaniu dialogu dwóch dziewczyn wybiegłam z klasy w poszukiwaniu sali biologicznej. Zajęło mi to dużo czasu, w szkole było kilkanaście takich klas. W jednej z nich znajdował się właśnie on...
-Nie nazywasz się czasami Mitsuo Suzuki...?- Weszłam do klasy zamykając drzwi. Chłopak przyjemny dla oka przytaknął.
Opowiedziałam mu całą zaistniałą sytuacje oraz wytłumaczyłam, do czego doszłam. Chyba wiąże się to z tym że ktoś mi podał środki nasenne...
-Zrobię to.

Wtedy jeszcze nie wiedziałam do czego to doprowadzi...



Mam nadzieje że jak na pierwszą część wam się spodobało, przyciągam jeszcze się rozkręci, gdyż ja i mój stary dobry znajomy napracowaliśmy się nad fabułą i to dużo.

Rodzaje: Akcja, romans, tajemnica
Korekta: Snivy Umbrealon (taki nick ^^)
Oraz opinie wielu innych osób nad fabułą opowiadania.



1 komentarz:

Dziękuje za każdy miły komentarz, chętnie się wymienię obserwacja za obserwacje :)